3. Follow your dreams.

[Piosenka]

Dzisiejszy wpis będzie wyjątkowo różnił się od innych. Chciałabym, żeby był motywujący, ale odbiór zapewne będzie kwestią indywidualną.

Czytając Wasze blogi, zauważyłam między nimi wiele wspólnych cech. Oczywiście, to tyczy się również mnie, Wspomnienia Zagubionych Dusz i mojej debiutanckiej powieści.

Zacznijmy od blogów.

Po pierwsze, liczba komentarzy i odwiedzin.

W końcu nie po to wkładasz tyle wysiłku i czasu, żeby być jedyną osobą odwiedzającą twoją stronę. No i zaczyna się spam, czytanie innych blogów, komentowanie.
A w spamie często spotykany tekst „wyznaję brutalną zasadę – komentarz za komentarz.”

Ja to rozumiem i szanuję. Chcę dokładnie tego samego, co Wy, a mianowicie, żeby moja twórczość mogła trafić do innych.

Komentarze od Was sprawiają mi wiele radości, ale chyba bardziej cieszy mnie liczba odwiedzin, pod warunkiem, że ktoś, kto już wszedł na WZD, przeczytał przynajmniej jeden wpis.

Nie musicie komentować tego, co napiszę, chociaż faktycznie – jak większość z Was podkreśla, to motywuje i napędza do dalszej pracy. To dzięki temu chcemy dalej pisać, bo wiemy, że mamy dla kogo.

Odwiedzę każdy blog, który mi polecicie i przeczytam przynajmniej jeden wpis (jeśli mi się spodoba to pewnie wszystkie) i nie będę robić tego po to, żebyście mi się odwdzięczali.

Jestem naiwna. Zawsze byłam, próbowałam przestać, nie potrafię. Każdy musi mieć wady, to chyba moja największa.

Wierzę, że jesteście tutaj, bo lubicie czytać moje opowiadania i przemyślenia, a to jest to dla mnie największym sukcesem. A jeśli dodatkowo polecacie mnie znajomym, bo uważacie, że warto, to jest to moją największą zapłatą jaką mogę otrzymać.

Zależy mi na czytelnikach, ale takich, którym naprawdę podoba się to co piszę. Jeżeli chcecie skomentować mój wpis tylko dlatego, żebym się odwdzięczyła to darujcie sobie, mnie takie komentowanie nie satysfakcjonuje. Miejsce na reklamę jest w spamie, tam zostawcie adres, chętnie Was odwiedzę.

Po drugie, część z Was chciałoby wydać książkę.

Witajcie w klubie, ja też :)

Jestem amatorką, nie specjalistką, dlatego podzielę się z Wami tylko i wyłącznie moją wiedzą i doświadczeniem w tym temacie. Może dzięki temu unikniecie moich błędów ;)

Zacznijcie od podzielenia się swoją powieścią z paroma bliskimi osobami. Niech ją przeczytają, wyrażą swoją opinię, wskażą błędy, ale pamiętajcie: przyjmujcie tylko i wyłącznie konstruktywną krytykę! Nieuzasadnionej nawet nie bierzcie pod uwagę, szkoda czasu.

Następnie dobrze jest zrobić rozeznanie wśród osób, których się nie zna. Takie opinie są najbardziej obiektywne. No i tu zwykle wkracza publikowanie części bądź całości utworu w Internecie.

W międzyczasie dobrze jest się rozeznać wśród wydawnictw – które z nich wydają książki wybranego gatunku, od kogo przyjmują zgłoszenia, jakie mają wymagania itp.

Jak już wyślecie swoją powieść to na odpowiedź możecie czekać miesiące, lata albo wieczność.

Dlatego dobrze jest również poznać możliwości vanity publishing oraz self-publishing, a wraz z tym opcje, które pomogą Wam zebrać fundusze, czyli po prostu crowdfunding (finansowanie społecznościowe).

Szukajcie konkursów, jak na przykład Literacki Debiut Roku, organizowany przez wydawnictwo Novae Res.

I co najważniejsze – nigdy nie wolno Wam się poddawać, cały czas pracujcie nad swoją powieścią, starajcie się ją rozreklamować w każdy możliwy sposób i szukajcie odpowiednich, interesujących Was wydawnictw.

Jeżeli pisanie jest Waszą pasją i robicie to dla przyjemności, wkładacie w to serce i ciężką pracę to prędzej czy później musi Wam się udać.

Mój przykład jest taki: piszę przez większość swojego życia na przeróżne sposoby. Pierwszą prawdziwą powieść napisałam w 2009 roku, wróciłam do niej w 2014. Poprawianie jej zajęło mi rok przy czym podzieliłam ją na tomy, a pierwszy umieściłam w Internecie w 2015 roku, stworzyłam fanpage na facebooku i stronę internetową. Rozesłałam ją do wydawnictw, od dwóch miałam odpowiedź prawie, że od ręki, ale nie byłam zainteresowana ofertą. Dopiero po prawie roku odezwało się do mnie konkretne poważne Wydawnictwo, z którym podpisałam umowę. W maju możecie śmiało wypatrywać fantastki mojego autorstwa :)

Na co szczególnie pragnę zwrócić Wam uwagę – nie rzucajcie się na pierwsze lepsze wydawnictwo, które jest Wami zainteresowane. Dokładnie poznajcie ich wymagania, ofertę i przede wszystkim umowę. Przeanalizujcie ją z innymi osobami, albo najlepiej z prawnikiem.

I pamiętajcie, że czas nie jest waszym wrogiem. Lepiej poświęcić pięć minut dłużej na jakieś udoskonalenie niż robić wszystko „po łebkach”. Zaufajcie mi, w tym przypadku nie warto się spieszyć ;)

Na koniec mała informacja – wstępnie do końca grudnia będę nieobecna, zarówno jeśli chodzi o dodawanie wpisów, jak też czytanie Waszych opowiadań.

Zostawiajcie dalej komentarze i informacje w spam – jak tylko wszystko uporządkuję wrócę do prowadzenia bloga i uzupełnienia zaległości :D

Więcej informacji z przyjemnością udzielę jak będzie bliżej premiery mojej książki i będę miała jakieś konkrety.

Trzymajcie się Miśki!

P.S.

Napisałam to w spamie, ale powtórzę jeszcze tutaj: Nie komentuję bloga, na którym nie ma dostępnej opcji pozostawienia komentarza jako „nazwa/adres URL”.

Póki co piszę pod pseudonimem, a blokując mi tę opcję zmuszacie mnie do pozostawienia komentarza pod moim nazwiskiem. Na razie chcę zostać anonimowa na tyle, na ile się da, później na pewno się ujawnię ;)

follow_your_dreams____by_cryingsoulgirl-d5cpoep

[źródło obrazka]

32 przemyślenia na temat “3. Follow your dreams.

  1. Witaj,
    Wow! Gratulacje. Dzięki za wskazówki i jesteś kolnym przykładem, że chcieć to móc. Daj znac koniecznie o premierze.
    Jesyem fanką Fantazy i jak tylko będę miała możliwość przeczytania Twojej książki to z przyjemnością to zrobię, bo uwielbiam czytać nowości.
    Pozdrawiam serdecznie Irma.

    • Dziękuję :)
      Jestem pewna, że jeszcze w przyszłości poruszę temat wydawania książek, ponieważ wiem po sobie, że to może być przydatne ;) Co do premiery – dam znać, koniecznie :D
      Również pozdrawiam.

  2. Szkoda, że robisz sobie przerwę.. choć w pełni to rozumiem. Mimo że niezbyt często udzielałam się w komentarzach, ale z niecierpliwością czekałam na kolejne wpisy :) Przy każdym zaskakiwałaś mnie sposobem przedstawienia emocji i ich różnorodnością :) Każdy kolejny wpis był coraz lepszy i widać było jak ewoluujesz jako pisarka :) Życzę Ci dużo szczęścia i z wielką przyjemnością kupię oraz przeczytam Twoje wydane dzieło.
    Pozdrawiam!

  3. Bardzo mądrze napisałaś. Ja osobiście nie lubię i nie wyznaję zasady czytanie za czytanie, mimo iż w ten sposób najłatwiej znaleźć czytelników. Jest to według mnie takie przymuszone, bo np. jeżeli ktoś wyznaje tą zasadę i czyta tylko blogi swoich czytelników, a na przykład nie lubi jakiejś tematyki, to jest zmuszony trudzić się i to wszystko czytać…
    Właśnie przybijam Ci internetowego żółwika, bo także chciałabym wydać książkę (a potem nakręcić film na jej podstawie ♥)
    Podoba mi się twój blog (nie tylko dlatego, że jest na onecie i odczuwam nostalgię) c: Jest taki pełny ciepła ♥
    Pozdrawiam serdecznie :>

    • Jest dokładnie tak jak piszesz. Ja zaglądam na wszystkie blogi, jakie tutaj zostają mi polecane i czytam minimum jeden wpis (i komentuję) – spodoba mi się to na pewno wrócę po więcej, ale nie zamierzam czytać niczego na siłę. To również działa w drugą stronę – nie chciałabym, żeby ktoś czytał moje opowiadania tylko po to, żebym się odwdzięczyła ;)
      Również przybijam internetowego żółwika i życzę powodzenia! Dąż do realizacji swoich marzeń, a na pewno się spełnią <3
      Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarz, jest mi bardzo miło :)

  4. Hej, chętnie bym przeczytał, choćby z ciekawości, ale brakuje mi spisu treści i się przez to nie mogę odnaleźć bo numeracja jest dziwna.

    Pozdrawiam i daj mi znać gdy coś się zmieni.

    Przepraszam też za błędy, ale pisze z tel.

    dariusz-tychon.blogspot.com

    • Dziękuję bardzo za pomysł, faktycznie było to mylące. Usunęłam „ostatnie wpisy”, żeby nie wprowadzać chaosu i stworzyłam spis treści. Numeracje są dwie – osobne do przemyśleń i osobne do opowiadań ;)
      Ogólnie opowiadania się ze sobą nie łączą, także można je śmiało czytać w różnej kolejności.
      Blog z przyjemnością odwiedzę.

      Pozdrawiam :)

      • A mnie trochę dziwi, że chcesz pozostać anonimowa. Blog to reklama, także dla autora i jeśli już coś wydaje pod swoim nazwiskiem, a nie pod pseudonimem, to powinien to rozgłaszać, by poprzez bloga też zdobyć klientów na swoją powieść. Tak na logikę to biorę. Bo ja jakbym coś wydał, to najprawdopodobniej też pod nickiem Dariusz Tychon, ewentualnie nazwisko bym dopisał jakimś małym drukiem, ale z pewnością bym się tak nie ukrywał po kątach ;-)
        Moim zdaniem jeśli powieść wydajesz pod nazwiskiem, to na blogu też powinna być wzmianka o tym jak się nazywasz naprawdę, jaka to powieść, kiedy można się jej spodziewać, czy jest już próbna okładka. Tak jak robiła Noyer (chyba taki nick) z „Doniesienia z pola walki”, a jej książka miała tytuł „Nulla” chyba, bo mogłem coś pomylić.

        • Myślę, że wszystko w swoim czasie ;) A co jeśli blog jest jej miejscem, w którym może oderwać się od tematyki, w której pisze i jest znana, na rzecz czegoś lżejszego oraz innego? Może niekoniecznie chce, żeby obie rzeczy były łączone ;)

          • Prawdę mówiąc – strzał w dziesiątkę :D Wiem, że nadejdzie taki moment, kiedy je połączę, ale póki co, dobrze mi tak jak jest :)

        • Doszłam do wniosku, że może lepiej będzie odpisać Ci pod jednym wpisem, a nie każdym z osobna ;)
          Czytając Twoje komentarze momentami czuję się atakowana i mam wrażenie, że za bardzo się nakręcasz i ekscytujesz.
          Jednak, tak czy inaczej, każdy argument uzasadniasz, więc Twoje słowa odbieram jako konstruktywną krytykę, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam. Naprawdę cenię w Tobie to, że szczerze piszesz co myślisz :)

          Gdybym traktowała blog jak brudnopis, to nikomu bym go nie rozsyłała, tylko miała go do własnego użytku, jak pamiętnik. I na pewno zauważyłbyś wtedy bardzo dużo błędów, a póki co, zarzucasz mi tylko niepoprawną formę, którą wprowadzam celowo.

          Pierwsza rzecz, z jaką się nie zgodzę „Styl stylem, ale zasady zasadami” – a mówi Ci coś zdanie, że reguły są po to, żeby je łamać? To co właśnie podoba mi się na blogach, to że każdy może je prowadzić po swojemu w taki sposób, jaki mu się podoba.
          Znam zasady, wiem w jakiej formie powinno się pisać, ale nie czuję, żeby na blogu one obowiązywały. Jesteś perfekcjonistą, ja lekkoduchem. Dobrze mi się tak pisze i jak na razie jesteś pierwszą osobą, która czuje, że utrudniam przez to czytanie.
          Jeżeli ponad połowa czytelników będzie popierać Twoje zdanie, wtedy zgodzę się, że trzeba będzie to zmienić, póki co będę prowadzić bloga tak, jak do tej pory ;)

          „Ja odczuwam różnicę, bo tu nie mam automatycznego logowania, muszę za każdym razem wpisywać swój nick, mail i opcjonalnie jeszcze adres (…)” No widzisz, ja mam tak na blogspocie, więc Cię rozumiem ;) Chociaż już się do tego przyzwyczaiłam i nie robi mi to większej różnicy :D Co do spisu treści – jak sam widzisz, jeśli się chce to można go stworzyć i bez specjalnej do tego opcji ;)

          „To z pewnością nie jest opowiadanie! Opowiadanie ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. To co ty tu przedstawiłaś to krótka forma literacka, a konkretnie sam dialog. To nawet ciężko miniaturką nazwać, bo tak jak mówię – to sam dialog.” – no trudno żebym jeszcze robiła osobny dział z „krótką formą wypowiedzi” albo jeszcze lepiej „dialogiem”. Powtórzę się – właśnie to kocham w blogach, że można je prowadzić według własnego uznania. Możesz się czepiać ile chcesz, ja to traktuję jako „wyrwane z kontekstu”, ale nie będę tworzyć jeszcze jednego do tego działu. Napisałam coś, czym chciałam się podzielić. Lubię takie krótkie myśli, ale nie zamierzam trzymać ich tylko dla siebie, ponieważ nie spełniają żadnych zasad gramatycznych języka polskiego ;)
          Aczkolwiek przyznaję Ci rację – to nie jest opowiadanie, ale na moim blogu nim pozostanie :D

          „Wyzbyć negatywnych emocji – jasne, nie ma problemu, ważne by emocje jakieś wzbudzało, lepiej negatywne niż żadne. Ja np bardzo lubię, jak ktoś nielubi moich bohaterów za charakter, a jednocześnie wydają się temu komuś fascynujący, że mimo tego, że z bohaterem się nie zgadzają, to czytają dalej i czekają na kolejne rozdziały.” – miałam nie zwracać uwagi na błędy, więc tego nie zrobię ;) Tutaj zgadzam się z Tobą w stu procentach i dlatego piszę powieści, takie które będę chciała sprzedawać albo i rozdawać, grunt, żeby były w formie drukowanej. Jestem pod tym względem staroświecka i chociaż to dzięki formie elektronicznej udało mi się coś osiągnąć, to nadal kocham książki tradycyjne i chcę, żeby moje powieści właśnie głównie w takiej formie pozostawały ;)

          „U ciebie brak mi bohaterów.” – No tak, póki co nie przedstawiłam różnorodności, ale nie oszukujmy się, blog prowadzę od niedawna. Napiszę jeszcze mnóstwo rzeczy – dłuższych, krótszych, wyśrodkowanych, wyjustowanych, a nawet napisanych do góry nogami, jeśli będę miała taki kaprys :D Będę się bawić formą i eksperymentować, ponieważ kto nie ryzykuje, nie traci, ale też nie może zyskać. Jak myślisz, dlaczego udało mi się wydać książkę? Bo włożyłam w to serce, czas i ciężką pracę. Ponadto – kombinowałam i robiłam wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Słyszałeś o Łukaszu z „20m2 Łukasza”? Żadna firma nie chciała go zatrudnić, więc zrobił ogromny transparent ze swoim CV, tak, że później było całkowicie odwrotnie i każdy go chciał.

          Dzięki takim „krótkim formom wypowiedzi”, nie tylko ćwiczę, ale również dawkuję czytelnikom moje teksty. U Ciebie to wywołuje gniew i niedosyt. Cały czas mi piszesz, że mało tego i tamtego. Intryguję Cię, prawda? Nie czytasz fantastyki, ale pokusi Cię, żeby przeczytać moją książkę bo jesteś ciekawy, czy umiem pisać tylko 5 zdać czy też potrafię napisać 160 stron.
          Zabieg celowy ;)

          „Jasne, że są niezbędne, ja też często przywiązuję wagę do uczuć, ale jednak w opowiadaniach, moim zdaniem, powinno być coś poza nazywaniem i opisywaniem uczuć. Powinny być opisy postaci, miejsc, najlepiej jeszcze jakiś dialog.” – W taki sposób piszę powieści. Okej, strasznie się tego uczepiłeś, zatem przyjmijmy, że moje opowiadania są nieopowiadaniami, które ja przedstawiam w sposób opowiadający. Raz będzie to dialog, raz opis, raz list, a jeszcze innym razem wyskrobię tylko i wyłącznie krótki napis na drzewie.
          To co akurat napiszę, tym chcę się podzielić. Nie musi to mieć specjalnej formy, nazwy ani sensu. Nie wymagam też tego, żeby wszystkim się podobało. Chcę pisać to co lubię tak jak lubię i będę to opisywać na sposoby, które mnie odpowiadają.

          „Poza tym to, że ty jesteś wrażliwa, czy od razu musi oznaczać, że wszystkie twoje postacie takie będą i każda będzie do siebie podobna?” – nie każde, jak zauważyłeś „karma” była inna :P
          Akurat jest jesień, czas depresji, melancholii, często zerwań i złamanych serc. Miałam taką wenę, więc tak pisałam, ale możesz być pewien, że jeszcze nie raz Cię zaskoczę ;)
          A tak już całkowicie na poważnie, popracuję nad tym, żeby postacie były wyraźniej zarysowane i wybijały się na tle innych. Bo to co napisałeś to ważna uwaga, nad którą muszę popracować.

          Co do „Pożegnania”… kurde, już sama nie wiem jak to ująć by było dobrze. To czy oni się przespali czy nie, wiedzą tak naprawdę tylko oni. Ja usłyszałam słowa „spędziliśmy razem noc” i dlatego to wykorzystałam. Nie będę się rozdrabniać czy znam szczegóły czy nie, ale mam nauczkę, żeby trzymać się tylko zmyślonych historii :P
          Moim celem było przekazanie jej cierpienia i uważam, że wyszło mi to świetnie.

          „Nie generalizowałbym, bo znam mężczyzn co podeszliby do tematu tak jak ty, i kobiety co podeszłyby do tematu tak jak ja.” – w sumie racja.

          „U ciebie każda bohaterka wydaje się być taka sama i cierpieć w podobny sposób, nawet z podobnego powodu.” – na to już w sumie odpowiedziałam. Popracuję nad tym.

          Dobra, ostatnia kwestia – moja anonimowość.
          Moja powieść będzie wydana pod nazwiskiem, ale ukaże się dopiero w maju. Na razie trwają prace nad korektą i nie mam jeszcze żadnych konkretów, nie widzę więc powodu, dla którego mam wychodzić z ukrycia już teraz. Chcę popracować nad blogiem, nad tym, co publikuję itp.
          Kiedy będę miała, np. okładkę, wtedy dam o sobie znać.
          Również uważam, że to dobry sposób na reklamę, więc na pewno z tego skorzystam. Dam zakładki do mojego fanpage’a, instagrama i autorskiej strony WWW.
          Jednak uważam, że wszystko w swoim czasie i nie muszę się z tym spieszyć ;)

          Podsumowując, przemyślę wszystko co mi napisałeś i na pewno popracuję nad charakterem moich postaci. Nie zmienię jednak formy i nie będę publikować opowiadać, takich jakie masz w zwyczaju czytać. Przynajmniej na razie.
          Podoba mi się to, jak jest teraz i cieszę się, że mogę właśnie w taki sposób prowadzić bloga.
          Dziękuję za wszystkie poruszone kwestie i szczere opinie :)

          Pozdrawiam serdecznie!

          P.S.
          Twojego bloga przejrzałam, przeczytałam „wszystko inne” oraz informacje o czym są Twoje opowiadania, natomiast do samych opowiadań wezmę się jak tylko ogarnę licencjat, bo na to muszę mieć już więcej czasu. Nie lubię zaczynać coś czytać, a później się od tego odrywać.

          • Nie, na pewno moje komentarze nie były atakiem. Ja zazwyczaj jak czytam i komentuje, to piszę co mi się podobało, a co nie. We wszystkim się staram znaleźć coś dobrego. Sprawa jednak wygląda tak, że jeśli zarzucam coś przedstawionej sytuacji, czy bohaterom, ich poczynaniom i charakterom, to nie mam tego za złe autorowi. To jego postacie, miały takie jego zdaniem być. Jednak wygląda to tak, że jednego czytelnika żal twojej bohaterki może śmieszyć i być żałosny, a inni mogą jej współczuć i łączyć się z nią w tym bólu i cierpieniu.
            Co do fantastyki, to nie mój klimat, w sensie, ja raczej trzymam się dramatów i kryminałów, ewentualnie babskich romansideł, ale takich złożonych, z drugim dnem. Jednak to nie jest tak, że uciekam od innej tematyki, bo tak nie jest. Czytałem kilka powieści fantastycznych, jedna nawet czysto młodzieżowa przypadła mi do gustu, ale na fantastykę musi mnie chwycić, muszę mieć taką ochotę, co rzadko mnie chwyta, a po dramaty sięgam w każdej wolnej chwili. To tak jak z blogami, częściej czytam gangsterskie czy kryminalne historie, niżeli fanfiki TVD, ale i po nie chwycę, gdy mnie weźmie ochota na oderwanie się od ziemi, bo na co dzień trzymam się raczej tego co przyziemne i bliskie realiom. Tak więc nie bierz tego tak do siebie, że chcę się przekonać czy umiesz napisać więcej niż kilka zdań, choć ciekawi mnie jak złożysz postacie, czy nadal będą takie… rozmemłane, bo te twoje kobietki to takie płaczki i nadwrażliwce, że aż wkurzały momentami swoją żałosną postawą. No ale ja jestem gruboskórny i większość takich wylewanych żali do mnie nie trafia, bo uważam, że ludzie mają poważniejsze problemy, niż „przeleciał mnie i teraz koniec przyjaźni nawet” – tak odebrałem żalenie się twojej bohaterki (nie przyjaciółki), bo ja podchodzę do opowiadania z dystansem.
            Poza tym sam często w opowiadaniach używam realnych sytuacji, nawet postacie niektóre odziedziczyły zachowanie po moich bliskich i nie mam za złe, że czytelnicy oceniają to źle czy dobrze, bo np się ze mną nie zgadzają. Mają prawo się nie zgadzać. Tak samo sytuację, miałem w opowiadaniu wielodzietną rodzinę. Jedni krytykowali matkę, drudzy ojca, trzeci uznali ją za fajną, a jeszcze inni za patologię. Sam pochodzę z wielodzietnej rodziny, z resztą teraz też nie mam jedynaka w domu, a moje dzieci mają rodzeństwo i nie biorę tego do siebie, bo i po co?
            Nie wytykam błędów, chyba że jakiś rzuci mi się naprawdę w oczy, ale nie robię tego złośliwie, tylko by potem komuś ułatwić poprawianie.
            Co zaś się tyczy blogów i tego, że mogą być nieprofesjonalne, czy prowadzone bez jakichkolwiek zasad. Jasne, mogą, ale jednym się to spodoba, innym nie. Ja nie mówię, że mi się nie podoba, mówię tylko, że nazwanie, czy tagowanie mianem „opowiadanie” czegoś co opowiadaniem nie jest, rzuca mi się w oczy i uważam to za wprowadzanie w błąd czytelnika. To tak samo jakby listem nazwać SMS-a, czy listem nazwać karteczkę wysłaną koledze piętro niżej, jeszcze na sznureczku. List to list, ma datę, miejscowość, i jeszcze kopertę. Blog twój, robisz z nim co chcesz, pewnie, ale opowiadanie to utwór literacki, który został już wyjaśniony, rozpisany i zawiera jakieś zasady, choćby takie jak wstęp, rozwinięcie i zakończenie, i nie można tego przeskoczyć. Nie ma czegoś takiego jak „moje nieopowiadania będą opowiadaniami”, bo będą nimi tylko dla ciebie, a nie dla kogoś kto skończył podstawówkę i wie czym jest opowiadanie. To tak jak „Sześcioletni Leon pomylił się i pomalował koronę drzewa na niebiesko, i powiedział, że jego niebieski to jest zielony, bo to jego rysunek” – świetnie, że mały jest impresjonistą, prawda? Ale szkoda, że owy niebieski będzie zielonym tylko dla niego i może jeszcze weprze to jakiemuś daltoniście, bo dla wszystkich innych niebieski będzie niebieskim, choć obraz może im się mimo to podobać. Tak samo ja mam z twoimi tworami, dla ciebie to opowiadania, dla mnie nie. Jednak to nie znaczy, że cię atakuje, bo tak na pewno nie jest.

          • Jak już wcześniej napisałam – Twoje komentarze odbieram jako szczerą, konstruktywną krytykę :) Po prostu uważam, że momentami piszesz dość… sama nie wiem jak to nazwać, mocno? aż nazbyt bezpośrednio i wychodzi lekko niegrzecznie?
            Zresztą, nieważne. Przemyślałam wszystko, pozmieniałam nazwy na blogu, nie widnieją już „opowiadania”. Zmienię jeszcze tylko tagi i myślę, że będzie dobrze ;)
            Pozdrawiam!

          • Czy pisze mocno? Mocno jedynie jadę po bohaterach, nigdy po autorze i jego sposobie pisania. Nie mam w zwyczaju wyśmiewać cudzych błędów, bo to byłoby hipokryzją i wyśmiewałbym samego siebie – sam popełniam błąd na błędzie, czasami z niedopatrzenia i swoje własne błędy ciężko zauważyć.
            Co zaś się tyczy bohaterów, bohaterek czy nawet dzieci. Mogę nazwać bohatera sukinsynem, maminsynkiem i niezaradnym życiowo debilem. Bohaterkę mogę nazwać kurwą, suką, lub głupiutką trzpiotką. Dzieciaka rozpuszczonym, niewychowanym lub zacofanym jak na swój wiek bachorkiem. Zawsze taką opinię zargumentuję i wyjaśnię dlaczego tak patrzę na tego danego bohatera. Ktoś się ze mną może zgodzić, albo nie, może mieć nawet zupełnie przeciwne do mojego zdanie i ja to jak najbardziej akceptuję. To, że jadę po jakimś bohaterze nie znaczy, że nie podoba mi się dany tekst, i że nie chcę przeczytać kolejnego.
            To tyle z moich wyjaśnień, pozdrawiam.

  5. Cześć! Jest mi ogromnie miło czytać tak motywujący wpis. Wpis cudownej osoby, która nigdy nie przestała walczyć o swoje. Wielkie gratulacje! Będę oczekiwać na Twoją powieść, na ujawnienie Twojej osoby i możesz mi wierzyć, pierwsza po nią sięgnę. A już tym bardziej, że to fantasy! Miło wiedzieć, że tak ciężka praca nad sobą, nad tekstami, ogrom zdrowia, cierpliwości, że to wszystko jednak może doprowadzić do spełnienia marzeń! Powodzenia, mam nadzieję, że przyniesie wielki sukces!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    • Dziękuję bardzo! :) Na pewno będę walczyć ze wszystkich sił i dalej iść w tym kierunku ;)
      Również bardzo serdecznie pozdrawiam :D
      P.S.
      Mamy koniec listopada, więc z niecierpliwością czekam na nowy rozdział u Ciebie :)

  6. A jednak w pewnym sensie postanowiłaś się ujawnić. Tzn. ujawnić to, że piszesz już zawodowo ;) Ja nadal czekam na możliwość przeczytania twojej książki;D Zacieram rączki!

    A co do czytania za czytanie… Ja tą zasadę wyznaję, ale mam kilka blogów, których nie mogłam po prostu znieść i odpuściłam . Nawet nie chodzi o styl, ale głównie o tematykę. Są takie, które po prostu nie zniosę i tyle. Nie mam zamiaru się męczyć. Ale ta zasada sama w sobie jest sprawiedliwa. Poza tym nie jest przecież powiedziane, że nie można czytać tworu autora, który nie komentuje od nas. Wszystko zależy od podejścia człowieka do sprawy:D
    U mnie nowy ;**

    • Tak, będę małymi kroczkami szła do przodu w tym kierunku :)
      Oczywiście, że jest i dlatego w pełni szanuję i ją i osoby, które ją wyznają :) i zgadzam się z Tobą, że jest to kwestią indywidualną :) Ja osobiście odwiedzam każdy zareklamowany blog, czytam minimum jeden wpis i komentuję. Jak potem, to się okaże czy mi się blog spodoba, a raczej treści na nim publikowane :D
      Dziękuję bardzo za komentarz i w ciągu najbliższych paru dni na pewno przeczytam :* (chociaż postaram się tak zaplanować dzień, żeby przeczytać jeszcze dziś)

  7. Myślę, że to co tutaj napisałaś ja pewno przyda się wielu osobom. Czytam te twoje przemyślenia i dziwi mnie, jak często zgadzam się z tym co piszesz. Bardzo mi się podoba twój blog. Zaglądałam już na kilka blogów, w których autor pisał swoje przemyślenia, ale jeszcze nigdy mi się tak nie podobały. Poza tym uwielbiam to, w jaki sposób wszystko tutaj piszesz(zarówno opowiadania, jak i przemyślenia). Jestem osobą, którą męczą długie rozdziały, rozbudowane opisy, monotonność i schematyczna forma. Tutaj piszesz krótko, ciekawie i inaczej. Podoba mi się również wszechstronność twoich tekstów oraz to, że są od siebie zupełnie niezależne. Bardzo przyjemnie czyta mi się twoje wypowiedzi. Szkoda, że robisz przerwę, ale rozumiem i życzę powodzenia. :)

    • Bardzo dziękuję za komplementy, jest mi strasznie miło! :D
      Odbierasz wszystko tak, jak chciałam żeby było odbierane :)
      Twój komentarz naprawdę sprawił mi ogromną radość, dziękuję :)

  8. Przyznaję, że „czytanie za czytanie” to brutalna prawda. Ale powiedzmy sobie w oczy, że blogerski świat wykształcił sobie tą parszywą zasadę i zauważyłam, że w wielu przypadkach nie ma co się kłócić. Jestem na bloggerze nie od dziś, zaczynałam już kilka razy, kilka razy ponosząc fiasko właśnie przez to – że nie chciałam dostosować się do ogólnie panujących norm. Jakoś trzeba sobie radzić. Wyznawać zasadę i jednocześnie przesiewać to co cię kompletnie nie interesuje i brać z przymrużeniem oka komentarze w stylu „Super blog! Ekstra! Kocham! Zapraszam do mnie.” Kolejny powód porzucania blogów: choleraska, za dużo tego.
    Jestem w pierwszej liceum i nauczyciele nas nie szczędzą, a wiadomo, że ambicje ambicjami pozostają. Mam… Bardzo dużo blogów, które czytam i widząc czasami ilość nowych rozdziałów mam ochotę to zakończyć. Lubię czytać, ale nie mam kiedy i potem czytelnicy znikają mi w tajemniczych okolicznościach, bo im się nie odwdzięczam. Albo najgorsze nie jest samo czytanie. Mogę to zrobić wszędzie na komórce. Najdłużej zwlekam z komentarzami, które czasami potrafią mi zabrać cały dzień. Bogosfera to taka już jest i trzeba się nauczyć w tym jakoś funkcjonować. Przynajmniej ja jestem takiego zdania.
    W ogóle, gratuluję, że udało ci się znaleźć wydawnictwo. Widząc po twoich pracach z chęcią sięgnęłabym po coś dłuższego twojego autorstwa. Także będę czekać na cynk.
    Bardzo dobre wskazów, do których na pewno się kiedyś zastosuję. Jak na razie muszę najpierw napisać tą upragnioną powieść. Nie wiem czy Rowlett nią będzie. Wątpię, choć nigdy nie wiadomo co się jeszcze zdarzy. Mam jeszcze czas na to.
    Jestem trochę roztrzepana i całkowicie niepozbierana, do tego totalny leń i bałaganiara. Lubię zaczynać setki rzeczy na raz co poskutkowało tym, że jeszcze nie skończyłam nigdy pisać niczego dłuższego (no dobra, kłamię. Raz napisałam sci-fi na trzy tomy, ale gdy teraz to czytam to mam ochotę wszystko wrzucić do kosza i zacząć pisać na nowo). I doskwierające gubienie pomysłów. Zapisuję coś na luźnych kartkach, które potem znikają w odmętach mojego pokoju i już ich nie potrafię znaleźć. Eh…
    Widzisz, gdy ty skończyłaś pisać swoją pierwszą powieść ja startowałam dopiero z moją pasją. Dokładnie w wakacje przed dziesiątymi urodzinami zaczęłam skrobać swoje pierwsze wielkie dzieło (taa, było po przeczytaniu Zmierzchu zainspirowane nim i Czarodziejami z Weverly Place :> No co? Byłam jeszcze dzieckiem xD ).
    Także czekam aż się ujawnisz i pozdrawiam gorąco :*

  9. Fajnie, że podałaś wskazówki dotyczące wydawania książki. Myślę, że są przydatne i każdy z nich skorzysta.
    Już mnie zaciekawiło jaka napisałaś książkę, więc czekam na jej wydanie.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia w obronie pracy licencjackiej.

  10. Hej! Proszę nie kasuj nigdy swojego bloga, bo ten wpis właśnie wylądował w moich zakładkach jako bezcenna skarbnica informacji :)

    Bardzo podoba mi się styl, w jakim to napisałaś, bo widać, że piszesz mądrze i Twoje słowa mają sens (co rzadko się zdarza w blogowym świecie).

    Wielki plus jeszcze za 3 Doors Down *.*

    No cóż, nie jestem świetna w komentowaniu, ale chciałam dać znać, co myślę.

    Życzę samych wspaniałości i pozdrawiam
    Nagmerrie

    • Spokojnie, nie zamierzam go kasować i cieszę się, że moje doświadczenia mogą być dla kogoś bezcenną informacją :D
      Dziękuję bardzo! Jest mi niezwykle miło :)

  11. Witaj! Pierwsze, co przychodzi mi na myśl po przeczytaniu tej notki: „Gratuluję!” Tak zdecydowanie i niezaprzeczalnie gratuluję Ci zarówno Twojego podejścia do tego wszystkiego, jak również (przede wszystkim!) tego, że wydajesz swoją książkę. Poza tym życzę Ci powodzenia przy obronie pracy! Mnie osobiście jeszcze przez długi czas to nie czeka (no może nie aż tak długi…) ale domyślam się, że można się najeść przy tym sporo stresu.
    Co do zasady „komentarz za komentarz” jakoś nigdy nie wymagałam jej na swoim blogu, mimo że jestem szczęśliwa na widok każdego nowego czytelnika…
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    • No, z pracą nie idzie za dobrze, ale okazuję się, że mam 3 lata – coś wymyślę :D
      Osobiście wolę się teraz skupić na swoim rozwoju jako pisarka, a przy tym jest naprawdę wiele pracy ;)
      Wiadomo, że komentarze zawsze motywują i są super sprawą, ale nie rozumiem, dlaczego wymuszać na kimś bycie czytelnikiem? Moim zdaniem to bez sensu :P
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wsparcie! :)

Odpowiedz na „~Dariusz TychonAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>